szkic
malowaniem pędzlem na niebie
zaczynam dzień pochmurny
jak nocne życie zdziczałe
kłębiaste plamy pociemniałe
od smutku lub gniewnych myśli
brak słonecznych przebłysków
poprzez skołtumione warstwy
nagromadzonego rozczarowania
gromadzonego przez dzieje
perły łez bogów nierówno
opadają nam na życiorys
tak pokręcony jak korzeń
drzewa wisielców-mandragory
opuszczony w swojej samotności
namiętnie tłuke pięścią-pędzlem
w niebiańskie płótno rozpięte
mniemam że tylko dla mnie
duchem się stane w doczesności
mieszając jaskrawość z ponurością
pomiędzy ciemnymi plamami wytworu
dziwnego w swoim kształcie
wieczornych barw nie dojrze
w ślepocie doczesnej bom ubogi
ani malarz pokojowych landszaftów
ani kreślarz prognoz stereotypowych
21.03.06/Wiedeń
zenon paulus 
2006-03-22 08:33:21
bardzo wiele patosu przez kontrukcję: przymiotnik za rzeczownikiem. nie doczytałam do końca.

intoxi intoxi | 2006-03-22 08:40:34
no i dobrze

zenon paulus | 2006-03-22 08:51:32
myślę, że to właśnie nie dobrze.

intoxi intoxi | 2006-03-22 08:52:17
zrozumiec kogos kogo sie nie zna i co mysli to nie tak prosto,dla jednych to banal dla innych to patos i cos tam z gramatyki,wiec trudno z kims dyskutowac kto ma klapik na oczach zalozone i mysli tylko o sobie i o swoich myslach.

zenon paulus | 2006-03-22 08:57:38
pan oczywiście o sobie mówi.nie będę podważać.

intoxi intoxi | 2006-03-22 09:00:59
bo i nie ma czego z czego spór?
dobry wiersz, wreszcie, wodorowy
od jądra, ma? pewnie że ma

dargomyśl zadomem | 2006-03-22 09:04:26
dziekuje za krytyke i komentarze
pozdrawiam

zenon paulus | 2006-03-22 09:16:35
Dodaj komentarz
komentarze (0) | dodaj komentarz